Dzień dobry

O rany, ale ten czas leci. Nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak długo mnie tu nie było. Nic się nie stało, wszystko ok i tip top. Tylko chyba straciłam wenę, a właściwie to chyba nie mam już potrzeby pisania. Jak sobie teraz uświadamiam to była niejako proteza. Proteza prawdziwych kontaktów z ludźmi i paplania o bele czym. Teraz mam tu dwie przyjaciółki, z którymi 2-3 razy w tygodniu chodzimy na kijki i w trakcie paplamy o wszystkim i o niczym. To jakoś, hm, samo tak wychodzi, że tu nie zaglądam. Cenię sobie bardzo moje wirtualne znajome, ale,  hm, jakby tu powiedzieć, aby nikogo nie urazić, hm. Nooo - jednak prawdziwe, żywe, spotykane w realu osoby to - prawdziwe, żywe osoby. Nawet jeśli intelektem nie dorównują tym wirtualnym. No nic. Postaram się tu bywać przynajmniej raz w tygodniu.